12 lipca 2023

Dobrze wracać tam, gdzie się było już

„Nie warto ucinać kontaktówjak ta zasada sprawdziła się w życiu zawodowym Rafała Leśnickiego, naszego Test Automation Engineera? Przeczytaj kolejny wywiad z naszego cyklu, w którym opisujemy powroty do naszej firmy po zatrudnieniu u innych pracodawców. 

Czym dzisiaj zajmujesz się w Onwelo?

W Onwelo od zawsze zajmowałem się automatyką testów, dziś nadal automatyzuję testy w naszych projektach. Jestem automatykiem w zespole Małgorzaty Suchodolskiej, z którą wcześniej byłem w jednym zespole.

Twoje odejście z Onwelo zbiegło się z…

To były czasy, kiedy ruszyła pandemia i z tego powodu dużo projektów zostało wstrzymanych. Dostałem wtedy propozycję pracy przy testach manualnych, ale w niepełnym wymiarze godzin. Wtedy się na to nie zdecydowałem. Pozyskany w ten sposób czas wykorzystałem inaczej – nie szukałem innej pracy, tylko poszedłem na bootcamp Javy i przez następne pół roku intensywnie się doszkalałem. Robiłem też inne kursy w tym czasie.  

Miałem już półtora roku, może nawet dwa lata doświadczenia w automatyzowaniu. Stwierdziłem wtedy, że to dobry czas na rozwój i że warto go wykorzystać, inwestując w siebie. Był przecież kryzys, nie było za dużo projektów, więc był na to idealny czas. Po skończeniu bootcampu poszedłem na projekt do pewnej firmy bankowej. Tam też automatyzowałem testy.

Czyli można powiedzieć, że była to obopólna decyzja.  

Wiesz, to był ogólnie trudny czas – wiadomo, co się wtedy działo, więc raczej nikt nie miał do nikogo pretensji. No ale we wszystkich firmach tak się wtedy działo.

A jak to się stało, że wróciłeś?

W czasie jak tu pracowałem, w całym Onwelo było może ze czterech automatyków. Dział automatyzacji dopiero się rozwijał.  Rolę osoby zarządzającej zespołem obejmowała wtedy Małgorzata Suchodolska – a tak się składało, że ja wcześniej z nią pracowałem w kilku różnych projektach.  

No i to ona któregoś dnia do mnie zadzwoniła i zapytała, czy jestem zainteresowany powrotem. Przedstawiła mi, jak wygląda sytuacja – że ten dział się w międzyczasie mocno rozwinął i że teraz jest już kilkunastu automatyków. Więc to bardzo się rozwinęło względem czterech, jakby na to nie patrzeć. Teraz projektów było dużo, a ona zaproponowała mi w dodatku projekt międzynarodowy, czego też wcześniej nie było.

Zobaczyłem tutaj duże możliwości – miałem perspektywę, że mogę wejść w fajny projekt, czegoś się nauczyć, plus miałbym nad sobą osobę, którą znam, z którą już wcześniej pracowałem.  

Dziś oczywiście komunikacja wygląda trochę inaczej niż wtedy – teraz jest bardziej bezpośrednio i łatwiej, szybciej można wszystko załatwić. Moim zdaniem jest dużo lepiej.

Czy w Twoim odczuciu firma mocno się zmieniła w czasie, gdy Cię w niej nie było? 

Na początku pracowałem z biura i wtedy oczywiście inaczej to wyglądało, a teraz pracuję zdalnie. W biurze praktycznie nie bywam, bo jestem cały czas u klienta na projekcie, a na początku byłem fizycznie w Onwelo. Więc ciężko mi nawet teraz powiedzieć, czy faktycznie dużo się pozmieniało. Widzę, że powstało dużo rzeczy, których wcześniej nie było, i nabrały teraz tempa – na przykład Akademie Onwelo, kursy… to na pewno jest na plus. Wcześniej takich rzeczy nie było. 

Czy wiedza i doświadczenie zdobyte w Onwelo pomogło Ci w pracy podczas tej przerwy? 

Na pewno. W każdym projekcie się czegoś uczysz. Ja już pracowałem chyba w siedmiu projektach, w różnych firmach. W Onwelo pracowałem przy aplikacjach mobilnych, przy testach GUI, na pewno ta wiedza była mi przydatna. Ale to jest naturalne, moim zdaniem w każdym projekcie wykorzystujesz swoją wiedzę. Automatyzacja ma też to do siebie, że praktycznie codziennie masz jakieś nowe case’y, które wymagają spojrzenia w dokumentację czy sprawdzenia, jak coś zrobić – bo zazwyczaj zrobienie tego nie jest takie oczywiste, jakby się wydawało. 

Jak dziś wygląda Twoja praca?

Wiesz, to jest mój siódmy projekt… pracuję zdalnie, dobrze się w tym odnajduję, nie mam problemu z kontaktami czy znalezieniem potrzebnych informacji. Wiem, że wiele firm miało pewne obawy, jakby to powiedzieć – no nie były do końca przekonane, czy ktoś, kto dopiero wchodzi w projekt, poradzi sobie z nim na pracy zdalnej. Ja nie mam tego problemu, bo jestem testerem, więc nie boję się pytać, a pytam dużo. 

Jak wyglądał Twój powrót? Przechodziłeś standardową rekrutację?

Tak, była taka normalna rekrutacja. Spotkałem się, z kim trzeba, pogadaliśmy, sprawdzili mnie pod kątem tego, co robię, jak robię, i tak dalej. Gosia Suchodolska mnie zna, wiedziała już, co umiem, bo w czasie jak byłem w Onwelo, to napisałem dwa frameworki. Ta moja wiedza z projektu bankowego dała jej też pewność, że mogę pójść do podobnych projektów. Od początku już wiedziała, z jakimi rzeczami sobie radziłem i na co mnie stać. 

Czyli kompletowała zespół i do Ciebie zadzwoniła.

Tak, to ona wciągnęła mnie z powrotem.

Pewnie zrobiło to na Tobie dobre wrażenie.

No pewnie, że zrobiło, bo to znaczy, że dobrze wykonywałem swoją pracę. Skoro ktoś mnie pamięta i do mnie dzwoni po roku i chce, żebym wszedł do jego zespołu, to znaczy, że to, co robiłem, było zrobione dobrze. To jest bardzo fajne uczucie.

Różni ludzie różnie to postrzegają. Dla niektórych to jest po prostu kolejny projekt, a niektórzy…

Praca automatyka jest ciężką pracą, no umówmy się. Cały czas musisz się czegoś uczyć i nigdy nie wiesz, czego się spodziewać – jak coś zadziała albo czy w ogóle zadziała. Mimo tego bardzo lubię tę pracę. No i jak w takiej ciężkiej pracy inni ludzie Cię doceniają, to naprawdę wiele dla mnie znaczy.

Czy pracując zdalnie, jakoś odczuwasz te zmiany, które zaszły, np. zwiększenie liczby pracowników?

Jest więcej projektów, jest łatwiejszy kontakt, szybciej da się coś załatwić – ja to tak odbieram z mojej perspektywy. Dziś, jak trzeba coś załatwić, to idzie szybko, struktura jest płaska i moim zdaniem dzięki temu łatwiej się komunikować. Można dzięki temu zaoszczędzić czas i szybciej dostać odpowiedź.

Czujesz, że jesteś w dobrym miejscu i czasie? 

Tak. Powiem Ci szczerze, że jestem już 1,5 roku w Onwelo i to chyba najdłuższy projekt, który robię w tym momencie – więc już samo to pokazuje, że jest dobrze i że nie ma co zmieniać. Bo wcześniej zmieniałem projekty średnio co 10-12 miesięcy – po prostu przeskakiwałem na następny projekt, bo nie czułem się dobrze. A teraz jestem tu już tyle czasu i jest dobrze. Ten projekt jest na tyle wymagający, że codziennie uczę się czegoś nowego i mocno się tu rozwijam.

Czym jest dla Ciebie praca? Źródłem zarobku, czy może czymś więcej?

Lubię to, co robię. Nie jestem osobą, która robi coś tylko dlatego, bo musi. Robię to, co rzeczywiście lubię. 

Wcześniej byłem DJ-em, miałem firmę eventową i chociaż lubiłem to robić, to IT lubię bardziej. Dużo się kształcę, kończę wiele kursów. Wiadomo, pracuję także po to, żeby zarabiać, no umówmy się – po to chodzimy do pracy. Ale nie jest to główny czynnik.

Gdyby ktoś mi powiedział, że dostanę dwa razy więcej pieniędzy, ale za pracę, która by mnie nudziła, to nie wiem, czy bym się zdecydował. Zapewne nie.  

Automatyzacja sprawia mi przyjemność, bo tutaj piszesz swoją aplikację do automatyzacji testów, która działa, przeklikuje się przez aplikację, sprawdza różne rzeczy, znajduje bugi… No i to jest fajne, bo widzisz, jak to realnie działa. Widzisz, że coś stworzyłeś, coś nowego, coś, co żyje, można tak powiedzieć.

A gdyby ktoś Ci zaproponował dobre wynagrodzenie, ale za granie na imprezach, jako DJ?

Być może mógłbym to robić, ale dodatkowo. Na stałe chyba nie. Wbrew pozorom to jest męcząca praca – grasz po nocach, w weekendy… To się tylko wydaje takie proste i przyjemne. Jako hobby jest to przyjemne, jako praca… wolę automatyzację.

A działasz jeszcze muzycznie poza pracą?  Czy to zamknięty etap?

Tak, cały czas gram hobbystycznie. Ale tylko dla siebie.  

Czy z tego wszystkiego mógłbyś wyciągnąć i przekazać nam jakąś lekcję życiową? 

Tak – że nie warto ucinać kontaktów. Ja stosuję tę zasadę już od dłuższego czasu. Bo wiesz, można odejść, zerwać kontakty, spalić za sobą mosty, no ale po co? Branża IT jest wbrew pozorom niedużą branżą. Wszyscy się tu znają i często spotyka się ludzi, z którymi wcześniej gdzieś pracowałeś. Dzięki temu zawsze ktoś może Cię gdzieś polecić albo jakoś inaczej Ci pomóc. Więc warto utrzymywać dobre kontakty, nie zrażać się do ludzi i nie wchodzić w konflikty, bo i po co.  

Ja jestem z tych osób, które lubią utrzymywać dobre relacje. Zresztą to widać – utrzymywaliśmy dobre relacje z Małgorzatą i dzięki temu i ona zyskała pracownika, który pracuje już półtora roku w jednym projekcie, co jest ważne, a ja zyskałem fajny projekt. To chyba najlepszy przykład, dlaczego warto. 

Dziękuję za rozmowę. 

Dzięki. 

 

Rafał Leśnicki – z zawodu Test Automation Engineer w Onwelo, hobbystycznie DJ.

Jan Grochocki – z wykształcenia dziennikarz i polonista. W Onwelo zajmuje się content marketingiem. Prywatnie pisze scenariusze filmowe i wyszukuje perełki książkowe w antykwariatach. 

Zostaw komentarz

Polecamy

Czym jest brand hero i jak może pomóc marce?

Czym jest brand hero i jak może pomóc marce?

Mały Głód, Serce i Rozum, ludzik Michelin – jako brand hero reprezentują oni swoje marki. W tym roku dołączył do nich Onwelek, nasz własny brand hero. Dowiedz się, czym jest brand hero, jakie pełni funkcje i jak przebiega jego kreacja!

Czym jest brand hero i jak może pomóc marce?

Czym jest brand hero i jak może pomóc marce?

Mały Głód, Serce i Rozum, ludzik Michelin – jako brand hero reprezentują oni swoje marki. W tym roku dołączył do nich Onwelek, nasz własny brand hero. Dowiedz się, czym jest brand hero, jakie pełni funkcje i jak przebiega jego kreacja!

#Udostępnij

strzałka przewiń do góry strony