Programowanie sterowane pomidorami? Pomodoro!

Programowanie sterowane pomidorami

Pomidory i programowanie?! Zastanawiacie się pewnie, co ma piernik do wiatraka. Zanim jednak do tego dojdę, chciałbym opowiedzieć wam o zombie żyjących w naszych głowach.

Prokrastynacja

Czy zdarzyło się wam, pracując nad jakimś nudnym projektem lub zadaniem ciągnącym się w nieskończoność, otworzyć kolejny raz swój ulubiony serwis informacyjny albo portal społecznościowy i złapać się na tym, że… od poprzedniego kliknięcia na świecie nie zmieniło się kompletnie nic?

Zjawisko to nazywa się prokrastynacją i polega na tym, że w momencie, gdy musimy zabrać się za pracę, w naszym mózgu pobudzane są ośrodki bólu, które szukają natychmiastowej przyjemności, żeby ten ból ukoić. Z czasem prokrastynacja może przemienić się w zły nawyk. I tu do akcji wkraczają zombie, bo nawyk to nic innego jak automatyczne wykonywanie czynności pod wpływem jakiegoś bodźca. Zombie w naszych głowach karmią się śmiesznymi filmami na YouTubie i zdjęciami kotów. Reagują na wszystko, co odciąga naszą uwagę od aktualnego zadania. Wystarczy dźwięk powiadomienia o nowym komentarzu na Facebooku, a już po chwili przeglądamy posty znajomych i marnujemy kolejne minuty. Tylko czy da się wytresować tę hordę, żeby pracowała dla nas? Oczywiście, że tak! Na szczęście nie wszystkie nawyki są złe. Musimy tylko zwrócić uwagę naszych zombie na coś, co je zainteresuje. Zacznijmy od wyciszenia powiadomień uruchamiających łańcuch złych nawyków np. o przychodzących mailach czy postach na Facebooku. W takich warunkach możemy zbudować własny łańcuch sygnał-rutyna-nagroda. I tu na pomoc przychodzą pomidory. Ale że jak?! Zombie zamiast kotkami ze zdjęć będą żywiły się pomidorami?! Pewnie, że tak!

Pomodoro

Pomodoro jest techniką, która pomaga skupić się na pracy i czerpać przyjemność z bycia produktywnym. Nazwa ta pochodzi od kuchennego minutnika w kształcie pomidora i właściwie jest to jedyna rzecz potrzebna nam do osiągnięcia celu. Polega ona na tym, że nastawiamy sobie minutnik (na przykład taki – Pomodoro Tracker)i przez 25 minut skupiamy się tylko na jednym konkretnym zadaniu. Przez ten czas musimy ograniczyć wszystko, co nas rozprasza – nakładamy słuchawki na uszy, żeby koleżanki i koledzy niepotrzebnie się do nas nie odzywali i włączamy aplikację, która zablokuje nam dostęp do ulubionych stron. Gdy ten czas się skończy, dajemy sobie 5-minutową nagrodę w postaci webkomiksu, gry w piłkarzyki czy pysznej latte ze spienionym mlekiem. Już po kilku takich pomidorach zauważymy, że chętniej wykonujemy swoją pracę, bo podświadomie wiemy, że za każdym pomidorem stoi nagroda. Kiedy taki sposób pracy wejdzie nam w nawyk, to nasze zombie będę z ochotą zajadać się pomidorami, bo będą wiedzieć, że za chwilę dostaną pyszny deser (panna cotta?). Technika ta jest pomocna, szczególnie jeśli mamy problem ze skupieniem się, bo aktualne zadanie nie jest wystarczającym wyzwaniem intelektualnym lub musimy napisać nudną dokumentację. W osiągnięciu takiego stanu pomaga jeden z neuroprzekaźników w naszym mózgu o nazwie dopamina. Za każdym razem, gdy czujemy się nagradzani, to jego poziom w naszym mózgu podnosi się, a my odczuwamy przyjemność. Jeśli nasza podświadomość połączy skupienie się na pracy z nagrodą, to praca stanie się czystą przyjemnością. Co więcej – możemy uzależnić się od takiego produktywnego sposobu pracy – stymulacja poziomu dopaminy przez narkotyki lub alkohol jest jednym z powodów wpadania w nałóg.

To-do

Stosowanie techniki Pomodoro oprócz tego, że wpływa na wzrost produktywności, może także przyczynić się do podniesienia poziomu jakości naszego kodu z innego powodu. Zanim zabierzemy się za pomidora, powinniśmy zrobić listę zadań, które trzeba wykonać i nadać im odpowiednie priorytety. Następnie dzielimy je na małe części, tak żeby jedno zadanie zamykało się w jak najmniejszej liczbie pomidorów. Samo zrobienie takiej listy pozwoli nam zwolnić miejsce w pamięci roboczej naszego mózgu. W tej przestrzeni mieszczą się tylko cztery „bryły” informacji, więc nie warto marnować jej na coś, co możemy zrzucić na papier. Po zrealizowaniu zadania odhaczmy je na liście – wpłynie to na poziom neuroprzekaźnika o nazwie serotonina, który odpowiada za nasz nastrój. Jeśli po każdej sesji Pomodoro powiemy sobie „zrobione!”, odpowiednia dawka serotoniny w naszym mózgu zostanie uwolniona, co pozwoli nam się zrelaksować i przygotować organizm do dalszej pracy. Poza tym, jeśli jako programiści będziecie po każdym pomidorze zatwierdzać zmiany w repozytorium, wasi koledzy i koleżanki będą wam wdzięczni za to, że nie muszą przeglądać tysiąca linii kodu na raz.

Pomocna dłoń

Jest wiele technik wspierających w osiąganiu założonych celów, ale to właśnie Pomodoro najczęściej wyciąga do mnie pomocną dłoń, gdy tonę w ruchomych piaskach bezproduktywności. 10-minutowy pomidor przed poranną prasówką i kawą daje mi pewność, że na koniec dnia wrócę do domu z poczuciem spełnienia i dobrze wykonanej pracy. Więc jeśli masz pod ręką minutnik i odrobinę wiary w siebie, to zachęcam do spróbowania – dopamina i serotonina zrobią za ciebie resztę.

*Artykuł pisany przy użyciu techniki Pomodoro

Autor: Paweł Młynarczyk – programista od ponad 10 lat nieustannie związany z Javą. Koduje, devopsuje i pomaga w rozwoju młodszym kolegom. Od czasu do czasu można go usłyszeć na konferencjach IT. Uczy się, kiedy tylko może. Prywatnie tata, miłośnik komiksu i czeskiego kina.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *